Jak wygląda poród na Islandii? Czy warto tam zamieszkać?

Jak wygląda poród na Islandii? Poznajcie Dianę, która razem z narzeczonym przeprowadziła się na Islandię zaraz po ukończeniu studiów, choć w planach była podróż dookoła świata. Typowo turystyczny wyjazd okazał się miłością nie do zerwania. W efekcie był bilet w jedną stronę, nowe życie od zera. Od dwóch miesięcy zakochani są na nowo – tym razem w małym Kajetanie.

Diana z Kajtkiem, w tle piękna Islandia
Dianaz Kajtkiem, w tle piękna Islandia

Diana Demi Marszewska – współautorka bloga o Islandii, podróżach po świecie i rodzicielstwie, a także vlogerka. Wokalistka muzyki świata (naprawdę śpiewa w różnych językach, niesamowita jest!) i pasjonatka sztuki. Poznałyśmy się jakiś czas temu na planie programu kulinarnego, którego była gościem. Kiedy zobaczyłam małego Kajtka na zdjęciach to wiedziałam, że muszę z nią porozmawiać. Tak po babsku, o tym jak wygląda poród na Islandii, jak tamtejsze kobiety podchodzą do macierzyństwa, jak ma się matka – Polka w jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi.

Za co kochacie Islandię?

Kochamy w niej wolność, spokój, przestrzeń, bezstresowe życie, bezpieczeństwo i oczywiście zapierające dech w piersiach krajobrazy. Uważam, że jest to idealne miejsce do wychowywania dziecka. Żyje się tutaj blisko natury, szanując przyrodę. Dzieci w szkołach mają wiele praktycznych zajęć, uczą się języków i dzięki tutejszemu systemowi edukacji mogą pielęgnować i rozwijać swoje talenty.

Plany były jednak inne?

Do Islandii przeprowadziłam się razem z narzeczonym zaraz po ukończeniu studiów. Plany mieliśmy inne, bo planowaliśmy wyruszyć w podróż dookoła świata. Od zawsze dużo podróżowaliśmy i to jest nasza największa wspólna pasja. Jednak krótki, typowo turystyczny wyjazd na Islandię całkowicie zmienił nasze plany. Zakochałam się totalnie w obcym mi kraju.

Kupiliśmy bilet w jedną stronę i zaczęliśmy nasze życie od zera. Zaczęliśmy od najprostszych i ciężkich prac fizycznych, by później znaleźć prace w swoich zawodach.

Damian pracuje w branży IT, a ja do momentu zajścia w ciążę pracowałam w turystyce. Obecnie jestem całkowicie skupiona na wychowywaniu Kajetana, a kiedy przyjdzie odpowiedni moment, to wrócę do tego, co kocham robić najbardziej, czyli śpiewania i podróżowania po świecie. Jednak cały czas udaje mi się prowadzić blog, który opowiada o naszym życiu na Islandii, podróżach po świecie i rodzicielstwie, a także kanał na YouTube o tej samej tematyce. W sumie to mam wiele marzeń, a życie na Islandii ułatwia mi ich realizację. Muszę również podkreślić, jak bardzo Islandczycy są rodzinni. Od kiedy Kajetan się urodził, jest głównym tematem rozmów – nie tylko ze znajomymi, ale również współpracownikami Damiana w jego firmie.

Praktycznie cała firma, łącznie z szefem, codziennie wypytuje go o zdrowie syna i nasze ogólne samopoczucie. Podkreślają, że dziecko jest ogromnym szczęściem i radością, i że wychowywanie dzieci, to jest najwspanialsza rzecz na świecie.

Diana z chłopakami :)
Diana z chłopakami 🙂

Naprawdę są bardzo rodzinni, a przykładem może być to, jak szef Damiana zabronił mu przychodzić do pracy w pierwszych dniach po porodzie. Powiedział mu, że jest to najważniejszy dla nas czas i że musi być blisko dziecka. Można byłoby wymieniać jeszcze długo, np. to, że do tej pory (niedługo Kajetan kończy 2 miesiące) koledzy z pracy gratulują narodzin syna i wręczają dla niego drobne prezenty. Oczywiście nie ma problemu, aby Damian wyskoczył z pracy lub skończył ją wcześniej, jeżeli my – ja i syn – tego potrzebujemy (np. wizyta w przychodni czy konieczność dokupienia pieluch).

Mamą zostałaś całkiem niedawno – jak się czujesz w tej roli? Wyobrażenia kontra rzeczywistość?

Zostałam mamą na początku czerwca tego roku i czuję się wyśmienicie w mojej nowej i wymarzonej roli. Nie miałam konkretnych wyobrażeń ani oczekiwań wobec syna – bardziej nie mogłam się doczekać,by zobaczyć, jak to nasze wspólne życie będzie wyglądało. Od początku byłam bardzo pozytywnie nastawiona, chociaż niektóre koleżanki próbowały mnie nastraszyć. Mówiły, że dziecko całkowicie zmieni moje życie, że już na nic innego nie będę miała czasu, że utknę w domu z pieluchami, a o śnie czy jakimkolwiek relaksie szybko zapomnę.

Miałam nastawić się na nieustający płacz, nieprzespane noce, problemy z karmieniem, porzucenie swoich pasji i domowe więzienie.

Byłam świadoma, że czeka mnie rewolucja i że trochę minie czasu, zanim z synem się siebie nauczymy i wypracujemy pewien system, ale absolutnie mnie to nie przerażało. Do życia podchodzę zadaniowo, lubię nowe wyzwania, nie histeryzuję, a przede wszystkim Kajetan był moim największym marzeniem. Całe szczęście niektóre problemy mnie ominęły. Okazało się, że syn pięknie przesypia noce, nie mam problemu z karmieniem, a w ciągu dnia, pomimo tego, że Kajetan cały czas jest do mnie przyklejony, jestem w stanie – chociaż w bardzo wolnym tempie – trochę popracować (prowadzę bloga, piszę artykuły, obrabiam fotografie i filmy, a także gram na pianinie i śpiewam). Oczywiście my też mamy czasem gorsze chwile, synek nieraz marudzi i płacze, i nas też pewne problemy nie omijają. Wszystko jest dla nas nowe, każdy dzień to nowa lekcja życia, ale jest to piękne. Dopiero teraz czuję, że żyję na sto procent i naprawdę jestem szczęśliwa.

Diana z małym Kajtkiem
Diana z małym Kajtkiem

Będąc w ciąży mieszkałaś już na Islandii. Jak wygląda tamtejsza służba zdrowia i opieka nad kobietą, która spodziewa się dziecka?

Na Islandii ciąże prowadzone są przez położne, a ich opieka nad ciężarnymi kobietami jest bezpłatna i trwa do rozwiązania. Jeżeli ciąża jest zagrożona lub kobieta w ciąży ma problemy ze zdrowiem, to prowadzi się ją w szpitalu razem z lekarzem. Podczas każdej wizyty w przychodni lub szpitalu położna wykonuje kilka podstawowych badań, czyli bada mocz na obecność glukozy, mierzy wagę ciała i ciśnienie tętnicze kobiety, a także bicie tętna dziecka oraz ręcznie ocenia wzrost dziecka poprzez dotykanie brzucha. Przeprowadzana jest również szczegółowa rozmowa z kobietą na temat jej samopoczucia, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Położna upewnia się również czy kobieta przyjmuje odpowiednie suplementy i witaminy.

Wizyty u położnej w pierwszym i drugim trymestrze wypadają mniej więcej co miesiąc, natomiast w trzecim częściej, a ilość ich zależy od stanu zdrowia mamy i dziecka. Tak samo, jak w Polsce przeprowadzane są nieinwazyjne badania prenatalne i wykonywane są one około 12 i 20 tygodnia ciąży. Dodatkowo robione są również badania krwi i jeżeli występuje ryzyko wystąpienia konfliktu serologicznego,otrzymuje się zastrzyk w okolicach 27 tygodnia ciąży.

Jeżeli nie ma potrzeby, to nie wykonuje się badań USG w trzecim trymestrze i w ogóle podczas całej ciąży nie przeprowadza się badań ginekologicznych.

Opieka nad kobietą w ciąży często wzbudza kontrowersje i porównywana jest do tej ze średniowiecza. Wszystko przez to, że bada się dużo mniej niż w Polsce (w zasadzie, tylko jeżeli jest taka potrzeba, a nie rutynowo), a na wszelkie dolegliwości zalecany jest odpoczynek, a nie przyjmowanie lekarstw. Jednak z ręką na sercu śmiało mogę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z poprowadzenia mojej ciąży, tym bardziej że nie była ona łatwa głównie z powodu stanu mojego serca.

Czym się różni poród na Islandii od tego w Polsce – mam na uwadze wyposażenie szpitali, bezpłatny dostęp do nich, dostępność i rodzaje znieczuleń oraz opiekę w pierwszych dobach po porodzie.

Nie wiem, jak wygląda poród w Polsce, ale u nas na Islandii warunki są bardzo komfortowe. Przed dotarciem na porodówkę należy wcześniej zadzwonić i uprzedzić o swoim przyjeździe szpital. Kiedy przyjeżdżamy do szpitala, to otrzymujemy osobny pokój, w którym jest pełne wyposażenie. Oczywiście jest łóżko, wanna, prysznic, osobna toaleta, kącik dla noworodka i różne akcesoria. Istnieje możliwość skorzystania z masażu, akupunktury czy gazu rozweselającego. Mnie podano znieczulenie zewnątrzoponowe, kroplówkę i antybiotyk na serce. Podczas porodu może towarzyszyć partner lub osoba z rodziny. Po porodzie zostaje się przewiezionym do pokoju poporodowego, który wyposażony jest w łóżko, łóżko dla partnera, łazienkę, toaletę, przewijak oraz telewizor. Dostępne są również przedmioty do higieny osobistej dla kobiety i dziecka. Podczas pobytu w szpitalu serwowane jest jedzenie oraz dostępna jest kuchnia z przekąskami.

W Polsce są tzw. wizyty patronażowe, w ramach których położna wpada sprawdzić czy u mamy i maluszka wszystko w porządku. A jak to wygląda na Islandii?

Na Islandii każda kobieta bez żadnej opłaty ma zapewnione wizyty położnej przez kolejny tydzień od wypisu ze szpitala. Położna codziennie przez 7 dni przychodzi do świeżo upieczonej mamy i jej dziecka. My trafiliśmy na przeuroczą położną, której wiele zawdzięczamy. To właśnie jej zaufaliśmy, jeżeli chodzi o sposób dbania o noworodka – żadne książki czy porady internetowe lub koleżanek nie były tak wiarygodne, jak jej słowa.

Hrefna nauczyła mnie przystawiać syna do piersi, pokazała jak go kąpać i jak odczytywać jego potrzeby, a także jak o siebie dbać.

Dzięki jej prostym, ale jakże cennym radom bardzo sprawnie idzie nam obchodzenie się z Kajetanem. Po jej wizytach dwa razy odwiedziła nas pielęgniarka z rejonowej przychodni, aby sprawdzić, czy sobie radzimy i ewentualnie pomóc czy odpowiedzieć na nasze pytania. Dopiero po 6 tygodniu życia dziecka przychodzi czas na nasze wizyty w ośrodku zdrowia.

Jak na Islandii podchodzi się do kwestii szczepień? Są obowiązkowe czy opcjonalne, refundowane czy płatne?

Szczepienia na Islandii nie są obowiązkowe, wybór należy do rodziców. Podczas pierwszej wizyty pielęgniarki w domu, zostaje przekazana broszurka na temat szczepień wraz z kalendarzem szczepień. Jeżeli rodzice zdecydują się na szczepienia, to zaczyna się szczepić dziecko dopiero w 3 miesiącu jego życia. Szczepienia są darmowe jak cała opieka nad dzieckiem do ukończenia jego pełnoletności.

Urlop macierzyński, żłobki, czy raczej pod opieką babci – jak Islandki podchodzą do kwestii opieki nad maluchem w pierwszych miesiącach jego życia?

Na Islandii urlop otrzymuje zarówno matka, jak i ojciec dziecka. Ma się do podziału 9 miesięcy w następujący sposób: 3 miesiące dla matki, 3 miesiące dla ojca i 3 miesiące do podziału. Z tego, co widzę, to kobiety w miarę szybko wracają do pracy, a do dziecka zatrudniają opiekunkę (tzw. dagmamma). Jednak to wszystko zależy od rodziny i panujących trendów. Niektóre kobiety zostają w domu i prowadzą tradycyjny model rodziny, inne postanawiają wrócić do pracy na pełen lub część etatu.

Nie ma na Islandii żłobków, ale przedszkola dosyć wcześnie przyjmują dzieci, bo już w 18 miesiącu życia.

Ja wzięłam 6 możliwych do wzięcia miesięcy, a następnie dalej planuję opiekować się dzieckiem w domu. Nie zamierzam zatrudniać niani, ale z pomocy babć bardzo chętnie skorzystam.

Jak na Islandii podchodzi się do kwestii ubioru małych szkrabów? W Polsce częściej się przegrzewa dzieci (zakładając czapeczki i podwójna warstwę ubrań), a co zaobserwowałaś na Islandii?

Na Islandii panuje dosyć surowy klimat, bardzo często mamy do czynienia z porywistymi wiatrami, deszczami i sztormami, dlatego ubiera się dzieci w ubrania dostosowane do tutejszych warunków atmosferycznych. Tegoroczne lato w Reykjaviku nie należy do najpiękniejszych, raz mieliśmy 15 stopni Celsjusza i to był „upał”, a poza tym temperatura oscyluje wokół 10 stopni, więc wszyscy jesteśmy w miarę ciepło ubrani. Kajtka ubieramy tak jak siebie oraz okrywamy go jakimś kocykiem. Zawsze ma na głowie lżejszą bądź cieplejszą czapeczkę, a wszystko zależy od siły i temperatury wiatru, którego nie da się tutaj uniknąć. Natomiast w domu, gdzie jest ciepło, ubieramy go lżej, aby jego ciałko miało możliwość oddychania. Tak nam też zaleciła położna, więc myślę, że większość Islandczyków ma właśnie takie podejście.

Jak Islandczycy podchodzą do pielęgnacji niemowląt?

Oczywiście w sklepach można znaleźć najróżniejsze kosmetyki i akcesoria dla dzieci – takie same jak w Polsce – ale tutaj położne i pielęgniarki zalecają, aby na początku nie stosować żadnych kosmetyków dla dzieci. Dlatego nie używamy mokrych chusteczek, oliwek dla dzieci, płynów do kąpieli czy kremów na odparzenia.

Islandczycy kąpią maluchy w wodzie bez dodatku żadnej chemii, a zamiast sklepowych chusteczek do higieny intymnej, moczą zwykłe gaziki w ciepłej wodzie i nimi przecierają pupę niemowlaka.

Do pielęgnacji ciała, jeżeli jest taka potrzeba, to używają kuchennej oliwy z oliwek lub oleju kokosowego. My dokładnie tak samo dbamy o naszego bobasa i nie mamy żadnych przykrych niespodzianek.

Może polecasz jakieś fajne islandzkie gadżety / rozwiązania w kwestii wszystkiego, co z dziećmi związane?

Islandczycy to artyści i to, co zauważyłam, to można tutaj znaleźć sporo dobrej jakości islandzkich zabawek. Jednak o jakiś konkretnych gadżetach ciężko mówić – przynajmniej nic nie przychodzi mi na myśl. Tutaj sytuacja wygląda tak, że to raczej my, mieszkańcy Islandii, sprowadzamy wszelakie gadżety, które dla nas są nowością, a dla innych czymś już dobrze znanym, a wszystko z powodu izolacji kraju od reszty świata. Modne jest tutaj wszystko, co ze Skandynawii. Większość produktów mamy ze Szwecji, Norwegii i Danii.

Śpiewasz kołysanki po islandzku? 

Od pierwszych dni życia Kajetanka śpiewam islandzkie kołysanki/piosenki dla dzieci. Mamy swoją playlistę i włączamy ją każdego dnia – w domu czy samochodzie. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam żadnych polskich kołysanek, więc stwierdziłam, że skoro już mieszkamy na tej Islandii, to sama się czegoś nowego nauczę i zacznę śpiewać Kajtkowi po islandzku. Myślę, że całkiem nieźle mi idzie, a o powiększającym się, z dnia na dzień, zasobie słownictwa, to już nie wspomnę! Naprawdę jest to świetny sposób na naukę języka!

2 thoughts on “Jak wygląda poród na Islandii? Czy warto tam zamieszkać?

  1. Świetny wywiad! Wygląda na to, że na Islandii życie płynie nieco wolniej 😉 standardów opieki okołoporodowej tylko pozazdrościć (łóżko dla partnera, oł je), mam nadzieję że i u nas tak kiedyś będzie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.